|
Przemyslenia Matki Polki na obczyznie
czwartek, 23 lipca 2009
Granola
Zawsze przystawalam nad przepisem na granole, ale nigdy sie nie skusilam, bo zawsze byla tam szklanka oleju. Az sie napatoczylam na ten przepis, zrobilam i teraz podjadam i podjadam, bo to takie pyszne. Moze bys sniadaniem, moze byc podjadaniem, mozna posypac jogurt. Musze sie podzielic przepisem. 5 szk platkow owsianych 1 szk migdalow 1 szkl orzechow (moze byc wloskich, ciut posiekanych) 1 szk nasion slonecznika 1/2 szk siemienia lnianego 1/2 szk nasion sezamu 3/4 szk brazowego, ciemnego cukru 2 lyzeczki cynamonu 1 lyzeczka imbiru w proszku 1 lyzeczka soli Mokre skladniki 3/4 szkl przecieru z jablek 1/3 szk miodu Nagrzac piekarnik do150C, wyslac 2 blachy folia aluminiowa lub papierem do pieczenia. W duzej miscy wymieszac wszystkie suche skladniki, w mniejszej wszystkie mokre i wlac mokre do suchych i zamieszac pozadnie. Rozdzielic na 2 blachy, piec 45-50 minut az bedzie zloto-brazoweCo 15 minut wyjmowac i przemieszac rownomiernie, zeby sie rowno wysuszylo/uprazylo.Wystudzic i jesc. Reszte do pojemnika i schowac gdzies, zeby za czesto nie podjadac. Historia roweru
Miala Hania rowerow a miala. Najpier na 3 kolkach, potem na 4 kolkach, potem na dwoch ale bez pedalow, zeby sie jej balans wyksztalcil. W miedzyczasie hulajnogi dwie. Przyjechalismy tutaj bez rowerow, bo by trzeba bylo je wyczyscic idelalnie. Dostala Hania opozniony prezent na 5 urodziny - rower, znow na 4 kolkach i jezdzila na nim pare tygodni, az postanowila, ze czas zdjac te podporkowe. Tato jej zdjal i od tej pory rower stal w garazu. Nikt nie mial zdrowia biegach zgiety w pol z duza szybkoscia. Az wreszcie matka znalazla kij od szczotki (niestety nie drwniany) i wsadzila go gdzies w tyl roweru i pobiegala za Hanka i rowerem pare razy i juz wszystko gra. A i 3 kaski. Nadchodzace urodziny
Lezymy z Hania w lozku i rozmawiamy, co by tu kupic tacie na jego nadchodzace urodziny. H (w wolnym tlumaczeniu): Jak sie nazywaja te rzeczy, ktore sie wklada do oczu, zeby nie nosic okolarow? Ja: tlumacze, ze po nie to trzeba najpierw do okulisty itp H: Wiem, kupmy mu lozko, tylko dla niego!
czwartek, 11 czerwca 2009
Hu hu ha!
Nasza zima zla. Hania opowiadala dzisiaj w szkole, co sie dzieje zima. Maja co tydzien jakis temat i wyglaszaja mala przemowe. Wiec (nie zaczyna sie zdania od wiec) dzisaj mowila o zimie: ze w Anglii pada snieg i ze bociany wylatuja z Polski do Afryki. I tyle, a mialycmy przecwiczone wiecej. Chyna przygotujemy sobie wizualna sciagawke na kolejny raz, bo przeciez nie napisze jej glownych watkow. A zime mamy. Temperatura spadla do 4.7C! Dni sa przepiekne, natomiast poranki chlodne. Wieczory lepsze na dworze niz w domu, nie wiem jak to dziala, ale przyjemnie mi sie dzisaj spacerowalo, a gdy wrocilismy do domu, to zaczelismy marznac i od razu wlaczylismy ogrzewanie. Ha, ogrzewanie - klimatyzacje, tylko na odwrot.
sobota, 16 maja 2009
Nowa szkola
Hanka rozpoczela szkolna edukacje w wielku czterech i pol lat. My ja drastycznie przerwalismy w lutym i pozbawilismy kontaktu z rowiesnikami na dwa miesiace. W koncu, ku wielkiej radosci Hanki i opiekujacego sie nie ojca, rozpoczal sie drugi trymestr w szkolach adelaidzkich i Hanka ruszyla w podskokach, w proncesce w kratke i kapeluszu do swojej nowej szkoly. Szkola jest mala, okolo 200 dzieci, pani nauczycielka jest stara, mam nadzieje, ze jeszcze jej sie chce, a nie odsiaduje czasu do emerytury. Widzialam graf w gazetce zwiazkowej nauczycieli o wielku w tej profesji. Okazuje sie, ze sa tu jeszcze pracujacy nauczyciele w latach siedemdziesiatych! Jak sie tym ludziom chce i czego oni ucza? Nie mowiac juz, ze zabieraja miejsce mlodszym nauczycielom. Mam tu takiego mlodego nauczyciela w domu, ktory sie nie moze doczekac kiedy znowu zacznie normalnie pracowac, znudzilo mu sie odpoczywanie. Wracajac do Hanki, podoba jej sie tam. Gdy miala wolny piatek powiedziala, ze jest bardzo niezadowolona, ze nie moze isc do szkoly. Dodam tu, ze ja tez bylam z lekka zaskoczona, bo wlasnie wzielam sobie ten dzien jako wolny i chcialam odpoczac, a tu Hanka w domu, J. tez, wiec mielismy po prostu wspolny dlugi weekend. Myslalam, ze nigdy tego nie powiem, ale mundurki, ktorych ja straszliwie nie cierpialam, sa idealnym rozwiazaniem. Nie musimy codziennie negocjowac w co sie ubrac, zostawiamy sobie te przyjemnosc na weekendy. Po szkole Hania moze nosci co jej sie podoba i najczesciej, niezaleznie od pory roku, jest to letnia zielona sukienka w groszki na ramiaczkach, uzupelniona sweterkiem, gdy jest chlodniej. Jest to moj ostatni zakup w Anglii i jaki udany. Przynajmniej zostawila w spokoju rozowa zorzetowa sukienke. Mamy tez nowa zasade: w dni szkolne nie ma ogladania telewizji. Hanka nadrabia w sobotnie poranki, a ja nadrabiam sen. Chyba usprawnie ten system i przygotuje sniadanie w piatkowy wieczor, bo tylko to sciaga mnie z lozka. Co mnie zdziwilo, zaskoczylo
Za tydzien minie 100 dni od kiedy wyladowalismy w Adelaidzie. Czas leci jak szalony, duzo sie wydarzylo a my sie powoli przyzwyczajamy do otoczenia. Mialam zamiar zanotowac wszelkie swieze spostrzezenia i chyba juz za pozno. Ciezko mi sobie przypomniec jak ja sobie wyobrazalam Australie i jej mieszkancow. W zasadzie wszystko jest normalne, takie jak powinno byc. Nikt mnie sie nie pyta przy kazdym kroku skad jestem, bo prawie polowa ludnosci jest imigrantami, albo dziecmi imigrantow. Australia ciagle sie zmienia, bo naplywaja rozne nacje. W latach 50, 60 byli to Wlosi i Grecy. Podobno tubylcy nie byli im przychylni, tzw, krotka pamiec. Rozmawialam wczoraj z facetem, ktorego ojciec Wloch ozenil sie z Australijka wlasnie w tamtych czasach i zdarzalo sie, ze ludzie pluli na nich na ulicy, bo byli "malzenstwem mieszanym". Potem sie tubylcy zorientowali, ze ten naplyw z Europy nie jest taki zly, i pojawil sie na horyzoncie nowy wrog, imigranci z Wietnamu. Obecnie jest naplyw z krajow arabskich, z Sudanu. J. uslyszal w klasie nastolatka mowiacego, ze nie lubi Hindusow. Czyli jest tu jeszcze nas czym popracowac. Osobiscie czuje sie tu o wiele lepiej niz w Anglii, gdzie poprawnosc polityczna jest bardzo wazna i bardzo powierzchowna. Nadrabiabie zaleglosci
Nie wiem, czy ktos tu jeszcze zaglada, bo przestalam pisac wieki temu. A miala to byc pamiatka dla Hani, zeby mogla sobie kiedys poczytac. Zostalo mi to przypomniane w tym tygodniu i prosze, slucham i probuje cos skrobnac. Od ostatniego wpisu udalo nam sie przeniesc na poludniowa polkole, znalezc jedna prace, zamieszkac w jednym domu, znalezc drugi, pozadny dom, przeprowadzic, rozpakowac kontener pudel i mebli, przezyc potop, spakowac mnostwo rzeczy w pudla, znowu rozpakowac, rozpoczac szkole, rozmawiac z tuzinami nowych ludzi, odpowiadac im na pytania: skad jestes krolu Lulu, gdziescie byli i coscie robili. Co tu duzo pisac, Australia jest piekna, wiem, ze jeszcze duzo jej nie widzielismy, tylko kawalki Adelaidy, ale bardzo nam sie podoba. W obrazkach mozna zobaczyc nas na http://www.blipfoto.com/hrubieszowianka Ta strona to glowny powod ciszy na tym blogu, bo codziennie robie zdjecie i codziennie cos tam skrobie. Ale sie poprawie i o Hance pisac bede.
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Poranne dzien dobry
H: Mamo! Ja: Co? H: Kocham Cie! Ja: (bardzo z siebie zadowolona usmiecham sie) H: Ale nie Twoj smierdzacy oddech.
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Przed snem
Dzisiaj moja kolej na "usypianie". -(to oczywiscie w moim wolnym tlumaczeniu) Mamo, wiesz o czym mysle? -Nie -(rowniez tlumaczone) O czlowieku, ktory strzela do kangurow.
niedziela, 18 stycznia 2009
Jak nam sie zyje
Juz lepiej, to jest cieplej. Po prostu wlaczylismy ogrzewanie i tyle. Nasza gospodyni wybyla na poltora weekendu, mamy wiec luz blues. Troche tak dziwnie, jak sie nie ma chaty do sprzatania. Dla rozrywki, wracajac z lekcji plywania, przejechalismy kolo naszego bylego domu. Nowi wlasciciele zakasali rekawy i maluja. Troche to dziwne, ze ktos w naszym domu zamieszka, a my bezdomni. Poza tym nie mam zadnych innych emocji z ta chata zwiazanych, ciesze sie, ze poszla. Gdyby nie udalo nam sie jej sprzedac, to dopiero bysmy mieli klopot i zamieszanie z wynajmowaniem. Ide pozbierac troche naszych manatek, tak dla utrzymania tradycji weekendowej. |
Archiwum
Zakładki:
|